Mad Max StormNa pierwszym spotkaniu w czerwcu mówiliśmy o tym, jak na przestrzeni lat zmieniała się konstrukcja filmów, w jaki sposób twórcy filmowi przyciągają widzów do kin i utrzymują ich wzrok na ekranie. Alfred Hitchcock zwykł twierdzić, że „film jest zły wtedy, gdy ktokolwiek z publiczności chociaż na chwilę może odwrócić wzrok od ekranu”. Wielu reżyserów traktuje mistrzowską wskazówkę bardzo dosłownie.

 

Z punktu widzenia psychologii twórcy filmowi mogą przytrzymać wzrok widza na dwa sposoby, oddziałując na jego uwagę mimowolną lub dowolną, bodźcem lub historią. W pierwszym przypadku nietrudno o pojawienie się przeciążenia informacyjnego na skutek kontaktu ze zbyt szybkim lub chaotycznym montażem. Ale reżyserzy tacy jak George Miller pokazują, że nawet w galopującym kinie rozrywkowym można widzowi tego zaoszczędzić. Na przykład uwzględniając preferencje jego systemu wzrokowego na etapie realizacji filmu. I tę historię już znamy.

Jednak reżyser, który chce podtrzymać naszą uwagę na dłużej musi dysponować czymś jeszcze. Najczęściej skutecznym narzędziem okazuje się być suspens. Jego sedno słowami: „Ten suspens jest straszny. Mam nadzieję, że będzie trwał” trafnie oddał Oscar Wilde. Reżyser Gus van Sant skuteczności suspensu dopatruje się w zasadzie: „wiemy, że coś się stanie, ale nie wiemy kiedy”. Hitchcock w swoim stylu sukces w stosowaniu suspensu przypisał własnej lękowej osobowości, twierdząc, że człowiek nie znający strachu nie byłby w stanie zrobić dobrego filmu z suspensem. Na najbliższym spotkaniu (8.11) skonfrontujemy podejście reżyserów z psychologiczną perspektywą. Przyjrzymy się filmowym i poznawczym składowym suspensu. Dowiemy się, co suspens robi z widzem i jak jest wykorzystywany w kinie. Na kolejnym (22.11) skoncentrujemy się na pamięci widza filmowego, czynnikach sprzyjających zapamiętaniu treści z filmu, a także na roli mediów w produkowaniu tzw. fałszywych wspomnień.

Warsztat poprowadzi Jolanta Pisarek.