b_400_276_16777215_00_images_P1020162.JPG27 marca 2019 r. w auli im. prof. Jana Baszkiewicza w Gmachu Audytoryjnym WNPiSM UW odbyło się seminarium zatytułowane "Ćwierkający Donald Trump - rola Twittera w komunikacji politycznej prezydenta USA". W trakcie wydarzenia prezentowane były wyniki projektu badawczego, dotyczącego tytułowego tematu i przeprowadzonego przez zespół Laboratorium Badań Medioznawczych UW. O wynikach badań oraz znaczeniu Twittera we współczesnej komunikacji politycznej dyskutowali obecni podczas seminarium prelegenci: prof. Bohdan Szklarski (Ośrodek Studiów Amerykańskich UW), dr hab. Tomasz Gackowski (LBM UW), red. Bartosz Węglarczyk (Onet) oraz moderator dr Olgierd Annusewicz (Ośrodek Analiz Politycznych UW).

Seminarium zostało podzielone na trzy bloki tematyczne: Donald Trump na Twitterze, tweety Donalda Trumpa oraz funkcje i znaczenie Twittera w oczach jego użytkowników.

Spotkanie rozpoczęło się od wprowadzenia dr Karoliny Brylskiej, która pokrótce przedstawiła genezę projektu i wykorzystane metody badawcze (analiza zawartości, analiza dyskursu, FGI i okulografia) oraz wyniki analizy zawartości tweetów prezydenta USA. Do próby badawczej zakwalifikowano 313 tweetów opublikowanych przez D. Trumpa od 20 stycznia do 26 marca 2017 r., czyli od dnia zaprzysiężenia na stanowisko prezydenta do momentu rezygnacji nowej administracji z likwidacji tzw. Obamacare. Cezurę tę wybrano nieprzypadkowo - likwidacja systemu ochrony zdrowia autorstwa Baracka Obamy była jedną z głównych obietnic wyborczych Trumpa, co pozwala zakładać, że rezygnacja z jej likwidacji była „gorącym” momentem na twitterowym wallu 45. prezydenta USA. Badanie tweetów przeprowadzono z wykorzystaniem serwisu Twittonomy i autorskiego klucza koderskiego. Dr Brylska prezentowała tematykę i bohaterów wpisów, podział tweetów Trumpa na treści publicystyczne i informacyjne, najczęściej używane słowa oraz nacechowanie emocjonalne przekazów. O ile główne kategorie nie dziwią, a prawdopodobnie jedynie potwierdzają przypuszczenia followersów prezydenta USA – najczęstsze tematy to polityka i media (głównie krytyka mediów mu niesprzyjających), a zdecydowanie najczęściej pojawiającym się bohaterem tweetów Trumpa jest on sam (ponad dwukrotnie większa liczba wskazań od następnego w tej kategorii narodu amerykańskiego) – o tyle może nieco dziwić podział na treści na informacje i opinie, gdyż ponad 56% tweetów miało charakter informacyjny. Może to wydawać się sprzeczne nie tylko z ogólną opinią na temat wykorzystywania Twittera przez Donalda Trumpa, który nie stroni na tej platformie od wygłaszania dalece subiektywnych sądów, ale również z samą specyfiką tego medium, które w teorii służy przede wszystkim właśnie do dzielenia się własnymi opiniami. Nie powinny dziwić również słowa kluczowe. Wśród pozytywnych najczęściej pojawiały się great, big czy wonderful, choć Trump nie stronił również od thank (głównie w kontekście zwrotu thank you), a wśród słów negatywnych z infografiki obrazującej ten podział najwyraźniej przebijało się uwielbiane przez Donalda Trumpa fake news.

W trakcie dyskusji Bartosz Węglarczyk zwrócił uwagę na fakt, że Trump zrewolucjonizował interakcję na linii polityk-wyborca. Wykorzystanie Twittera przez prezydenta USA poskutkowało zakończeniem tradycyjnych konferencji prasowych w Białym Domu – zdaniem prelegentów Trump tak intensywnie korzysta z Twittera, ponieważ nie musi na nim wchodzić w interakcję z dziennikarzami. Tworzenie przez prezydenta przekazów jest niezakłócone przez niewygodne pytania. Prof. Szklarski zauważył również, że Donald Trump „nie jest zawodowym politykiem, w związku z czym nie ma w swoich zachowaniach publicznych wbudowanej odpowiedzialności za słowo”. Postawił również tezę, że choć Internet służy politykom do przekazywania treści w formie podobnej do przekazów w mediach tradycyjnych, Twitter jest wykorzystywany zupełnie inaczej. Przekazy, które się na nim pojawiają, nie są odbierane bezpośrednio przez użytkowników, tylko jako relacjonowane przez dziennikarzy i ekspertów. Z tym poglądem nie zgodził się jednak red. Węglarczyk, według którego pogląd ten jest prawdziwy dla Polski, ale w Stanach Zjednoczonych Twitter jest „bardziej demokratyczny”, dostępny i popularny znacznie szerzej niż tylko wśród polityków, dziennikarzy, liderów opinii itp. Dodatkowo, jak twierdzi redaktor naczelny Onet.pl, Donald Trump wprowadza do języka polityki emocje. Jednak, co najciekawsze, po raz pierwszy tweety prezydenta USA nie są tożsame ze stanowiskiem politycznym amerykańskiego rządu. Zdarzało się, że z tweetami Trumpa nie zgadzali się jego najbliżsi współpracownicy, co przekładało się na decyzje polityczne rozbieżne z wizją prezydenta przedstawioną na Twitterze. Prof. Tomasz Gackowski do dyskusji włączył również aspekt gospodarczy. Zauważył, że trumpowskie tweety stały się jednym z bardzo ważnych faktorów na amerykańskiej giełdzie, a „na Trumpie można zarówno zarabiać, jak i tracić pieniądze”.

W drugim bloku Anita Kwiatkowska omówiła tweety Donalda Trumpa w polskim dyskursie prasowym. Do próby włączono 113 artykułów, również ukazujących się w okresie od 20 stycznia do 26 marca 2017 r., w polskich gazetach i czasopismach. Kluczem do wyboru materiałów było równoczesne występowanie w artykule słów kluczowych Trump i Twitter lub tweet. Warto dodać, że 113 artykułów aż 45 pochodziło z „Gazety Wyborczej”. W badanych artykułach, co dość oczywiste, decydowanie dominował temat polityki (ponad 56%), za którym uplasowały się gospodarka i bezpieczeństwo. W prawie 80% artykułów Donald Trump był głównym bohaterem lub jednym z głównych bohaterów. Biorąc pod uwagę agendę mediów, które stanowiły największą część próby („Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, „Newsweek”), nie może również dziwić fakt, że określeń nacechowanych negatywnie w stosunku do prezydenta USA było prawie cztery razy więcej niż tych nacechowanych pozytywnie. Zdecydowanie dziwią jednak natomiast porównania do postaci historycznych, wśród których pojawili się, między innymi, Józef Stalin, Adolf Hitler, Włodzimierz Lenin i Mao Zedong, a jego polityka była w badanych mediach porównywana także do służb nazistowskich, inkwizycji czy orwellowskiej fikcji.

A jak z Donaldem Trumpem powinni radzić sobie dziennikarze? Według Bartosza Węglarczyka obecny prezydent USA wprowadził sytuację dla mediów niezwykle trudną. Z jednej strony rzetelność wymaga cytowania wszystkich wypowiedzi prezydenta, jednak równocześnie nie zawsze wiadomo, jak te słowa cytować, gdyż niejednokrotnie były niecenzuralne lub po prostu nieprzystające do standardów przekazów w telewizjach informacyjnych. Z drugiej strony Trump jest źródłem ciągłej sensacji, co pomaga podnosić wskaźniki oglądalności. Bohdan Szklarski wprowadził do dyskusji zjawisko fact checkingu, którego popularność wynika według niego z faktu, że politycy coraz częściej mijają się z prawdą. Zdaniem naukowca Donald Trump „obniżył oczekiwania w stosunku do polityków”, a ewentualna druga kadencja usankcjonuje ten stan. Prof. Szklarski i red. Węglarczyk zwrócili również uwagę na fakt, że wyborcy Trumpa nie mają, czy raczej nie chcą mieć dostępu do fact checkingu autorstwa mediów nieprzychylnych amerykańskiemu prezydentowi. Zjawisko baniek informacyjnych nie jest zresztą fenomenem wyłącznie amerykańskim. Tomasz Gackowski zwrócił uwagę na fakt, że cytowanie tweetów Trumpa w polskich mediach bywało nierzetelne. Wynikało to nie tylko z niefortunnych tłumaczeń, ale również z łączenia kilku tweetów w jeden oraz niepodawania kontekstu, w którym padły słowa prezydenta USA. Zdaniem badacza, wynikało to, przynajmniej w części przypadków, z tworzenia materiałów dziennikarskich wedle określonej tezy.

W trzecim bloku tematycznym, prezentowanym przez Marlenę Sztyber i Mateusza Paterę, przedstawione zostały wyniki ankiet, badań fokusowych i okulograficznych, dotyczących funkcjonalności Twittera. Wśród badanych znalazło się 42 studentów i wykładowców WDIB UW. Badani byli pytani o to, czy weryfikują informacje znalezione w mediach (na szczęście, oczywiście na poziomie deklaracji, nie robi tego jedynie 2% badanych) oraz najszybsze źródła informacji pośród mediów społecznościowych (najczęstszymi odpowiedziami były Facebook i Twitter). Twitter został, na podstawie badań, określony jako medium okazjonalne, a przy tym elitarne i branżowe oraz jako źródło fake newsów. W badaniu okulograficznym, służącym ocenie użyteczności i intuicyjności aplikacji Twitter, badani mieli wyznaczone zadania, polegające, między innymi, na znalezieniu profilu Donalda Trumpa, opublikowaniu tweeta z oznaczeniem jego profilu, a także odszukaniu wskazanego tweeta. W tej części badania wzięło udział 19 osób, podzielono ich na znających i nieznających aplikację, którą testowano w dwóch systemach: Android i iOS. Ciekawym ustaleniem był fakt, że osoby niekorzystające z Twittera potrzebowały znacznie mniej czasu na znalezienie ikony pozwalającej na opublikowanie tweeta. W obu grupach badani korzystający z systemu Android mieli znaczące problemy z wylogowaniem się z aplikacji – udało się to tylko po jednej osobie na grupę.

Część dotycząca funkcjonalności Twittera otworzyła w dyskusji wątek dotyczący treści przekazywanych w mediach społecznościowych. Tomasz Gackowski stwierdził, że użytkownicy mediów społecznościowych z przyzwyczajenia oczekują w nich krótkich, zwięzłych treści. Po dłuższe artykuły sięgają do gazet i na portale internetowe. Dodatkowym tematem było płacenie za treści. Według Bartosza Węglarczyka, „to co dostajemy za darmo mniej szanujemy”, w związku z czym jeżeli płacimy za gazetę czy rozszerzone treści na portalach, oczekujemy po nich lepszej jakości materiałów. Zdaniem dziennikarza, przekazy w mediach społecznościowych, jako że są darmowe, przeglądamy bardziej pobieżnie. Równocześnie Bartosz Węglarczyk przyznał, że Twitter jest zdecydowanie jego głównym źródłem informacji. Dodał przy tym, że najważniejsze jest pamiętanie o pojawiających się tam fake newsach, a nawet fejkowych kontach, zatem korzystanie z mediów społecznościowych jako źródeł informacji wymaga ciągłej uwagi i edukacji. Pod koniec spotkania prelegenci odpowiadali na pytania słuchaczy, które dotyczyły głównie przyszłości politycznej Donalda Trumpa i jego znaczenia dla pozycji Stanów Zjednoczonych. Smutną pointą całej dyskusji były słowa prof. Szklarskiego, który stwierdził, że w dzisiejszych czasach następuje „banalizacja głupoty, rozumiana jako trywializacja, powierzchowność, chwilowość. Politycy się do tego dostosowują. Świat polityki podąża za światem celebrytów, który narzuca tę formę komunikacji”. Dużą rolę, w jego ocenie, odegrały w tym procesie media społecznościowe.

Nagranie z seminarium można obejrzeć na facebookowym profilu Laboratorium Badań Medioznawczych UW pod linkiem https://www.facebook.com/lbmuw/videos/966589140398250/. Monografia wieloautorska „Ćwierkający Donald Trump. Czym jest Twitter dla użytkowników, dziennikarzy i prezydenta USA? Od analizy dyskursu po badania okulograficzne” jest natomiast dostępna pod adresem http://marszalek.com.pl/sklep/pl/glowna/4080-cwierkajacy-donald-trump.html (wersja papierowa) oraz https://virtualo.pl/ebook/cwierkajacy-donald-trump-czym-jest-twitter-dla-uzytkownikowdziennikarzy-i-i238251/ (e-book).

 

Jakub Banasik