Zachęcamy do zapoznania się z komentarzem eksperckim Profesora Tomasza Gackowskiego do naszego tegorocznego sondażu CATI.
Wyniki naszego badania dają do myślenia. Blisko trzy czwarte ankietowanych dystansuje się od aktywnego udziału w publicznej debacie, szczególnie gdy temat może „wybić się” poza dominujące medialne narracje. Zjawisko to doskonale ilustruje, jak silnie w polskim społeczeństwie działa mechanizm „spirali milczenia” – koncepcji zakładającej, że ludzie unikają wyrażania niepopularnych (lub za takie uważanych, w szczególności w mediach głównego nurtu) poglądów z obawy przed społecznym wykluczeniem. Co istotne, mechanizm ten nie musi uruchamiać się tylko wobec poglądów „mniejszościowych” – działa także wtedy, gdy ktoś ma przekonanie, że dominujące media, elity czy eksperci prezentują odmienne stanowisko niż „większość zwykłych ludzi”.
To zjawisko przypomina w swojej istocie głośny moment refleksji w amerykańskich mediach po wyborze Donalda Trumpa, gdy CNN i inni gracze mainstreamowi musieli przyznać, że w istocie nie rozumieją amerykańskiego społeczeństwa, które tak długo obserwowali wyłącznie przez filtr własnych, redakcyjnych przekonań. Podobny mechanizm może działać dziś także w Polsce – z jednej strony mamy dominujące przekazy medialne i eksperckie, z drugiej – rosnącą liczbę osób, które czują, że ich pogląd nie ma w tych narracjach odzwierciedlenia.
Ponadto, temat wojskowego zaangażowania Polski działa jako szczególnie silny „trigger” – wywołując reakcję wycofania i autocenzury. Ale może to także sygnał głębszego procesu: zaniku zaufania do wielkich, jednolitych narracji głównego nurtu i stopniowego wycofywania się ludzi z otwartego dialogu. Jeśli tak – to mamy do czynienia z niepokojącym symptomem: nie tyle z brakiem opinii, ile z brakiem przestrzeni, w której można ją bezpiecznie i swobodnie wyrazić. W tym kontekście np. wynik wyborczy Grzegorza Brauna (6,34 proc., 1 242 917 głosów) w pierwszej turze wyborów prezydenckich okazał się kompletnym zaskoczeniem dla mediów, sondażowni oraz komentatorów życia społeczno-politycznego. Medialna ekspozycja Grzegorza Brauna była marginalna (wyjąwszy popularne debaty), a mimo to udało mu się uzyskać wynik lepszy od wszystkich liderów koalicyjnego rządu, wyjąwszy Rafała Trzaskowskiego. Gdyby próbować przewidywać wyniki wyborów prezydenckich (pierwszej tury 2025 r.) na podstawie medialnej ekspozycji poszczególnych kandydatów, to w przypadku mediów mainstreamowych mielibyśmy do czynienia z jednym z największych, kumulowanych błędów w historii III RP (korelacja ekspozycji medialnej w mediach zasięgowych (telewizji) vs. wynik wyborczy). Widać jak na dłoni, iż wpływ mediów głównego nurtu na odbiorców-wyborców istotnie spada, a „medialny ostracyzm” nie działa już tak jak przed laty. Kandydaci mogą docierać do swoich wyborców obok i ponad mediami mainstreamowymi.